Historia pewnego rozwodu -– tata walczący o córki (recenzja książki)

Ojciec, który kocha córki nad życie. Rodzic, który walczy z drugim rodzicem o opiekę nad nimi. Mężczyzna, który chce mieć swój udział w wychowaniu własnych dzieci. Bitwa, którą musi stoczyć Przemysław jest trudna i zawiła. Chce tylko towarzyszyć córkom w ich codziennym życiu… „Historia pewnego rozwodu” to nie jest łatwa lektura, ale uświadamia jak ważna jest rodzina.



Miałam okazję dzięki współpracy z pewnym portalem parentingowym przygotować materiał z okazji Dnia Ojca - o oddanych tatusiach. Trafiłam wówczas na kilku tatusiów-blogerów, którzy opowiedzieli mi jak to jest być tatą. Jeden z tych ojców niedawno wydał książkę pt. "Historia pewnego rozwodu”.

Modelowa rodzina: mama, tata i dwie córki. Nagle coś pęka, a w sercu mężczyzny zostaje zadra. Nie rozumie, dlaczego żona odeszła. Co zrobił nie tak – skoro tak bardzo się starał, kochał, wspierał i pomagał… „Historia pewnego rozwodu” to książka Przemysława Jocza. Trzydziestoparoletni mężczyzna, dziennikarz, politolog i znany tata-bloger. Nagle, ojciec dwóch córek musi stanąć w twarz z wrogiem – własną żoną z którą spędził kilkanaście na pozór szczęśliwych lat. Kiedy ona odchodzi jego świat wali się i zmienia o 180 stopni. Zostaje z nastoletnią córką Anią, o młodszą Tanię będzie toczył walkę jeszcze przez długi czas…

Książka przedstawia obraz zupełnie inny niż ten, który widzimy w telewizji, prasie czy Internecie. To historia, która nie jest przeciwko kobietom, ale o tym jak bardzo utarł się schemat, że matka jest najważniejsza. Kobiety coraz częściej zapominają jak ważny w życiu dziecka jest także oddany, kochający ojciec. Taki właśnie jest Przemek… w pewnym momencie staje się matką i ojcem jednocześnie. Musi stanąć na wysokości zadania. Odbudować nie tylko swój świat, życie, ale zapewnić opiekę i stworzyć dom dla córek. Starsza może zdecydować o sobie, zamieszkuje z ojcem. Młodsza ciągle rozdarta pomiędzy mamą, a ojcem słyszy i widzi ich kłótnie. Matka buntuje ją przeciwko ojcu, kłamie, oszukuje, a ten stara się jak może, by pokazywać córce dwie strony, dwa światy. 

Walczy i nie poddaje się. Chociaż żona oskarża go o znęcanie, pedofilię, przemoc – sąd wszystkie sprawy oddala i umarza. Jako samotny ojciec umawia się na randki, jest czynny zawodowo, realizuje swoje pasje. Jednocześnie zaczyna pisać blog, który pozwala mu nie zwariować, złapać dystans. Jak sam pisze: „Pisać [blog] zacząłem, by nie zwariować z nerwów, ale wcale nie dlatego, że właśnie rozpoczynał się rozwód. Stało się to później, gdy do prokuratury wpłynęło, dziewiąte czy dziesiąte oskarżenie przeciwko mnie. Donosy składała moja – wtedy jeszcze – żona. Zaczęła tuż po tym, gdy obie córki sądowym psychologom powiedziały, że chcą mieszkać ze mną. Na początku skamlałem jak ranny pies, szybko jednak zauważyłem, że to nie ja, lecz temat jest ważny. Nie geje i lesbijki są w Polsce dyskryminowani. Obywatelami drugiej kategorii są ojcowie. W moim tekście nie ma ani grama obiektywizmu. W moim tekście są wyłącznie odczucia, emocje … i znacznie szerszy problem równouprawnienia. (…) Ale najważniejsze w moim pisaniu jest to, czego długo nie miałem odwagi powiedzieć głośno – miłość do córek.”

To nie jest historia łatwa, lekka i przyjemna. To zbiór opowiadań o tym, że ojcowie też mają prawa. Kiedy czytałam te książkę miałam wrażenie, że my kobiety zapominamy często, że "do tanga trzeba dwojga". Sytuacje życiowe są różne, nasze emocje, uczucia i inne czynniki wpływają na nasze decyzje... Jednak pragnę wierzyć, że kiedy dwoje ludzi jest ze sobą, zakładają rodzinę w której pojawia się dziecko. Nawet jeśli za chwilę, za parę lat nagle lub nienagle ich drogi się rozchodzą... zostaje owoc tejże miłości - dziecko. Mam w sobie przyrzeczenie, że nigdy nie zgotuję losu takiego jak opisuje w tej książce Przemysław Jocz. Dlaczego dorośli, Matka dwóch wspaniałych córek przez swoją nienawiść, chorobę, próbę zemsty rujnuje życie nie tylko swojego męża, ale przede wszystkich ich wspólnych dzieci? Książka ukazuje jak rola mężczyzny jest ważna w życiu dzieci. Jak dorosły mężczyzna musi poradzić sobie z odrzuceniem, odejściem żony (którą mocno kochał), wychowaniem nastoletniej córki i walką o młodsze dziecko, a przy okazji... gotuje, dba o dom, ma czas na pasje, realizuje się i chodzi na randki.

Polecam książkę, bo czasami warto spojrzeć na pewne sprawy z perspektywy mężczyzny. „Historia pewnego rozwodu” to nie jest manifest mężczyzny, który ujawnia szowinistyczne poglądy, który uważa, że jest doskonały. To opowiadania, które uświadamiają, że czasami warto dla dobra dzieci nie kłócić się, a po prostu rozmawiać.

, , , , ,

Komentarze

8 komentarzy:

  1. Hmm, coś w tym chyba jest... Cóż, myslę, że książkę sobie zapamiętam, chętnie, mając trochę więcej chwil i nastrój na coś bardziej ciężkiego - przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerze? To za rozwodem zawsze stoją dwie str, nigdy jedna..
    Ale jeśli chodzi o walkę, to faktycznie-faceci częściej (choć nie zawsze, trzeba to podkreślić) stoją na tej pozycji z tyłu..
    Nie wiem dlaczego my ciągle kierujemy się stereotypami? Dość często to właśnie matki są bardziej nieodpowiedzialne..
    Może czas zacząć interesować się każdą rodziną, każdym rozwodem i każdą sprawę rozpatrywać inaczej, może w tej akurat lepsza jest matka, ale to nie znaczy, że w kolejnej rozbitej rodzinie jest podobnie!

    Coś czuję, ze książka bardzo by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda jest taka, że przy rozwodzie najbardziej pokrzywdzone są dzieci i nie ważne z czyjej winy rozpada się małżeństwo... Smutne, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie każdy umie rozstać się w zgodzie co uderza najbardziej w dzieci :( dorosłym ludziom brakuje klasy... Przykre. Oby więcej udanych par, takich jak w pokoleniach naszych dziadków, gdzie rodzina była zawsze na pierwszym miejscu

    OdpowiedzUsuń
  5. " Kiedy ona odchodzi jego świat wali się i zmienia o 360 stopni." A nie przypadkiem 180?

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dzieci-dwóch synów po rozwodzie chciały zostać ze mną matką :-)
    Lektura słów Pana Przemka uświadomiła mi,że jestem za uczciwą,za szczerą osobą,kobietą,``grającą za fair `` nie wiem czy takie było przesłanie bloga i książki ale Ja postanowiłam odebrać prawa rodzicielskie ,które bez pomocy adwokata dzięki sądowi PL. udało się odebrać...nie wiem czy to szczęście czy to straszna szkoda ale za cukierkowata ta recenzja,nie zachęciła mnie pani polecając tą książkę,też miałam kiedyś przyrzeczenie ,że nigdy nie zrobię czegoś tam,lecz czasami nie mamy wpływu na to ,,,co dzieje się w naszym życiu,,
    jak dla mnie to opis użalającego się nad sobą mężczyzny,szkoda mi chłopa i tyle!
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda kasy na te żałosne ,megalomańskie wypociny.Monika ma rację: recenzja lukrowana - chyba wydawcy , aby zachęcić do zakupy tej spektakularnej szmiry.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. Będę wdzięczna za pochwały i krytykę.
Pozdrawiam!
Magda