O Zakopanem słów kilka cz. II

W poprzednim poście podzieliłam się z Wami wycieczkami, które odbyłam podczas pobytu w Zakopanem. Dzisiaj chciałabym napisać słów kilka o tym co się zmieniło, a może nie w słynnej stolicy Tatr. Nie było mnie tam cztery lata. Czy to dużo, a może mało?


W zasadzie nie wiele się zmieniło od mojego ostatniego pobytu. Dwie główne rzeczy, które zauważyłam: nie ma już mojej ukochanej kawiarni "Morskie Oko", gdzie podawano genialne desery lodowe oraz zrobiono podziemne przejście rozdzielające Krupówki i targ przy Gubałówce. Co więcej? Nie wiele tak naprawdę. Mnóstwo straganów, bibelotów i przydatnych rzeczy. Masa knajpek oferujących wszystko. Począwszy od fast foodów po zdrowe i smaczne jedzenie. Co krok to oscypki i lody świderki. Na Krupówkach jak zawsze masa ludzi. Zauważyłam jednak, że większość to ludzie młodzi, z małymi dziećmi. O dziwo słychać było głosy Francuzów no i Niemców, ale ich było zawsze sporo.

Jeśli chodzi o atrakcje to każdy wie jak to jest w kurortach górskich czy morskich. Masa zabawek dla dzieci, kapcie, korale, kierpce, ciupagi, obrazki, magnesy na lodówkę z widokiem i napisem Zakopane i tak dalej. Bardziej chciałam się skupić jak to ja na jedzeniu. Było pysznie i smacznie! Przeszłam wzdłuż i wszerz Krupówki by znaleźć coś co za swoją cenę, co nie będzie tłuste, małe objętościowo i niezdrowe. Znalazłam! Polecam Wam Owczarnie!


















Knajpka typowo góralska. Drewno, zapach i muzyka z przytupem. Zachęcam, jak będziecie na Podhalu zajrzyjcie tam koniecznie! Nie zawiedziecie się. Może i nie jest bardzo tanio, ale nie jest też najdrożej. Obsługa przemiła i uśmiechnięta. Mieli przerób, oj mieli. Stołowałam się u nich przez cały pobyt. Jadłam:
Zupy: pomidorowa i kwaśnica. Jest to spory talerz polewki. Doprawione (ale nie za bardzo), ugotowane na prawdziwym żeberku i kiełbasce, pyszne i gorące aż chce się więcej i więcej!
Dania główne:
Przekładaniec z kurczaka z bockiem - cudne delikatne mięsko, które jest mięciutkie i dietetyczne.
JADŁO DLA 2 OWIECEK (600g/mięso) (kiełbasa czerwona, kiełbasa biała, kiełbasa barania, kaszanka, bocek z pekla, karczek, szaszłyk wieprzowy, grul z masłem czosnkowym) - to nie jest dla dwóch osób, a czterech. Nie do przejedzenia! Wszystko smaczne, doprawione, gorące i rozpływające się w ustach. Pyszota!
Pstrąg faszerowany serem owczym i grzybami z Doliny Chochołowskiej - delikatna rybka, dobrze przyprawiona podawana z cytryną i chrzanem. Rewelacja!
Przystawki i dodatki, które nie dość, że świeżutkie to i smakowite!:  Grzyby  z Doliny  Chochołowskie, PAJDA WIEJSKA (do wyboru: z boczkiem wędzonym, z kiełbasą suszoną, z pasztetem, z salcesonem, z wiejskim twarogiem, z oscypkiem, ze smalcem, z bundzem i ogórkiem, z bryndzą i cebulą, lub z szynką), Grule z piekarnika: (z masłem czosnkowym/z masłem czosnkowym i surówką /z bryndzą, Ziemniaki opiekane.



Jest z czego wybierać! Wszystko naprawdę świeże, ceny nie takie straszne. Warto, bo nie czuje człowiek, że aż tyle zjadł, nie jest się chorym! Pełną ofertę i menu znajdziecie tutaj.

Deser? Najlepsze lody na Podhalu? Tylko w Cukiernicy Żarneccy. Jest to właściwie Kawiarnio-cukiernia. Lody już od 1zł do 9zł. Można się ujeść, że hoho... Nawet takiemu lodziarzowi jak ja wystarczyła porcja za 5zł i to z nawiązką.


Nie ma wiele smaków, bo zaledwie pięć czy sześć, ale one w zupełności wystarczają. Są orzeźwiające, lekkie i naprawdę smaczne. Oczywiście na Krupówkach jest mnóstwo miejsc, gdzie można skosztować lodów. Jednak zawsze przed tą cukiernią jest kolejka, więc łatwo ją odnaleźć :) Lody są niedrogie, a pyszne. Czego chcieć więcej?



Podsumowując mój wypad w góry - było cudnie. Trochę odpoczęłam, nabrałam sił i słońca. Wyspać to akurat się nie wyspałam, ale to do nadrobienia w kolejnych dniach. A co do samej stolicy Tatr. Jest tłoczno, gwarno i swojsko. Można pospacerować, połazić po górach, podziwiać widoki i odpoczywać. Zakopane ma swój niepowtarzalny urok i zapach. Oscypków, grzańca i o dziwo placków ziemniaczanych. Kto ma kilka dni wolnego to warto pojechać. Ja w tamtą stronę jechałam Polskim Busem. Z Warszawy jedzie się 7 godzin, wygodnym autobusem, gdzie zapłaciłam zaledwie 40zł. Polecam! Minusy? Jeden. Aby zwiedzić coś, zobaczyć, wjechać trzeba płacić. Tu dwa złote, tam 20 i pieniędzy z portfela ubywa w zastraszającym tempie. Knajpy, piwko jest drogie, nie wspomnę już tutaj o owocach i cenie czereśni 18zł. Jednak wyjazd uznaję za bardzo udany i nawet pusty portfel mnie nie przeraża. W końcu w wakacje są raz w roku!

Jeśli jeszcze nie przekonałam Was, żeby pojechać odwiedzić Zakopane, przedstawiam Wam filmik ze zjazdu kolejką z Kasprowego Wierchu. Zobaczcie sami! Czy nie mam racji, że tam jest bosko?
https://www.youtube.com/watch?v=hta_MuEDmWk

zdjęcia znalezione na google.pl

, , , , ,

Komentarze

2 komentarzy:

  1. Byłem dwa razy (trzy, jeśli liczyć służbowy wyjazd z dzieciakami ;) ) w Zakopanem i miasto mi się podoba. Fajne, sympatyczne, małe, chociaż wypełnione turystami. No i żałuję jednej rzeczy - że górale w swej upartości tak zawsze tyleż uparcie co nonsensownie protestują przed pomysłami dorobienia drugiego pasa do "Zakopianki" - i przepraszam, ale zawsze korki w okolicach sylwestra czy początku ferii na wspomnianej drodze wywołują mój uśmiech politowania...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wpis. Ja jeszcze dłużej nie byłam w górach. Trochę zasmuciłaś mnie nowiną o kawiarni "morskie oko" :(
    Loooooody mniaaam :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. Będę wdzięczna za pochwały i krytykę.
Pozdrawiam!
Magda